Zdrowe jedzenie = szczęśliwy człowiek!

Witajcie!

W końcu znalazłam czas, aby zrobić kolejny wpis na temat cukrzycy. Poprzedni Wam się spodobał, więc mam nadzieję że ten również przypadnie do gustu.

Blog kulinarny, więc trzeba powiedzieć parę słów o żywieniu diabetyków, prawda? Okej, słuchajcie. Żywienie cukrzyka/diabetyka jest o tyle skomplikowaną  sprawą, że choroba ta jest dość indywidualna.  Ciężko jest skomponować ogólnie obowiązującą dietę dla wszystkich chorych, ponieważ żywienie jest zależne od terapii pacjenta, typu cukrzycy, zapotrzebowania na energię, chorób towarzyszących, aktywności fizycznej, ale także od możliwości finansowych i gustów smakowych osoby chorej.  Najważniejsze jest to, aby dieta była oparta na zasadach prawidłowego i zbilansowanego jedzenia. Dieta jest o tyle ciekawa, że mogą ją stosować zarówno diabetycy jak i inne osoby dbające o zdrowy tryb życia.

Propozycja śniadania dla diabetyka. Link na końcu wpisu.

Oprócz dokładnie określonego rodzaju pożywienia należy też zwracać uwagę na regularność posiłkówJemy często, ale mniejsze posiłki. Śniadanie jemy maksymalnie 2 godziny po obudzeniu, z kolei kolację maksymalnie 2 godziny przed snem. Należy jeść średnio co 3-4 godziny, co wpływa na to aby nie odczuwać głodu. Jest to istotne, ponieważ w przypadku głodu zwiększa się poziom cukru w organizmie. 

Ważnym elementem żywienia każdego cukrzyka jest ograniczenie w znacznej mierze cukrów prostych, a także tłuszczów nasyconych. Cukry proste czy inaczej monosacharydy lub węglowodany proste są potrzebne w naszej diecie, ponieważ są źródłem energii. Jeśli jednak jest ich za dużo to przekształcają się w tłuszcze i odkładają w naszym organizmie powodując otyłość, a jak wiadomo jest to jeden z czynników ryzyka w cukrzycy. Z kolei tłuszcze nasycone również są nam potrzebne ze względu na wartość energetyczną oraz to, że niektóre witaminy rozpuszczają się właśnie w tłuszczach (A, D, E, K). Jednak ograniczanie ich w diecie jest bardzo ważne u osób, które muszą uważać na swój poziom cholesterolu (czyli w zasadzie dla nas wszystkich ;).

Obiad dla diabetyka. Link na końcu wpisu.

Dla każdego cukrzyka bardzo ważne są dwa pojęcia. Pierwszym z nich jest Wymiennik Węglowodanowy (WW). Za jeden wymiennik węglowodanowy uważa się taką ilość produktu podaną w gramach, która zawiera 10 g węglowodanów przyswajalnych przez organizm (10 g czystego cukru). Liczenie ich polega na ocenie ilości węglowodanów zawartych w tym, co chcemy zjeść i podzieleniu tej ilość przez 10. W ten sposób otrzymamy zawartą ilość WW. Kolejne pojęcie to Wymienniki Białkowo-Tłuszczowe (WBT). Jest to określenie ilości białka/tłuszczu/białka i tłuszczu, które zawierają 100 kcal. Należy tu zapamiętać, że 1 g białka ma 4 kcal, a 1 g tłuszczu ma 9 kcal. Zainteresowanym mogę polecić artykuł na stronie Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków, wymienniki są opisane w sposób jasny i poparte stosownymi przykładami.

Innym bardzo istotnym hasłem jest Indeks Glikemiczny. Myślę, że to pojęcie jest szerzej znane niż wyżej opisane wymienniki. Stanowi on podstawowy wskaźnik w diecie każdego diabetyka. Wszystko zależy tu od składu oraz sposobu przygotowania potrawy. Zasada jest prosta – im bardziej produkt rozgotowany tym ma wyższy indeks glikemiczny. Podobnie jest też w przypadku owoców – im bardziej owoc dojrzały, tym IG wyższy. Oczywiście powinno spożywać się produkty o niskim indeksie.

Obiad dla diabetyka. Link na końcu wpisu.

Co więc jest rekomendowane dla każdego cukrzyka?

1. Nabiał np. chudy twaróg, jogurt naturalny, kefir

2. Białka – mięso wołowe, kurczak, ryby morskie, cielęcina, indyk

3. Kasze – gruboziarniste, jęczmienna, jaglana, gryczana

4. Pieczywo – pełnoziarniste, razowe

5. Orzechy

6. Warzywa (zwłaszcza strączkowe) i kiełki

7. Owoce o niskim Indeksie Glikemicznym i Ładunku Glikemicznym (wartość dotycząca ilości i jakości węglowodanów w produkcie)

8. Napoje bez dodatku cukru np. woda niegazowana, bezcukrowa kawa

9. Tłuszcze – oleje roślinne

10. Błonnik (25-40 g/dobę) oraz magnez (orzechy, warzywa strączkowe)

 

Czego należy unikać:

1. Tłuszcze zwierzęce np. smalec, skwarki i tłuste potrawy np. golonka

2. Cukry proste np. cukierki, czekolady (diabetykom wolno spożywać gorzką czekoladę z zawartością powyżej 70% kakao), ale też słodkich konfitur, soków owocowych

3. Makarony wielojajeczne

4. Białe pieczywo

5. Alkohol (powoduje zaburzenia w poziomie cukru we krwi)

6. Potraw smażonych w głębokim tłuszczu czy w panierce

7. Rozgotowane potrawy

8. Pieczenia w cieście francuskim

 

Oczywiście mój wpis nie uwzględnia wszystkich wytycznych dotyczących postępowania w diecie dla cukrzyka. Proszę go raczej traktować jako element uświadamiający o istocie zdrowego odżywiania i zachętę do szukania dalszych informacji. W celu ustalenia odpowiedniej diety warto skonsultować się z lekarzem prowadzącym bądź dietetykiem, ponieważ tak jak napisałam na początku, jest to zależne od wielu czynników.

 

Przykładowe potrawy:

1. Śniadanie 

2. Obiad I

3. Obiad II

                                                                                                           

Źródła:

* Dieta cukrzycowa. Rekomendacje dla blogerów. Koalicja na rzecz walki z cukrzycą.

* Koalicja na rzecz walki z cukrzycą. Materiały prasowe. Luty 2015

* https://portal.abczdrowie.pl/weglowodany-proste

* https://portal.abczdrowie.pl/tluszcze-nasycone

* http://diabetyk.org.pl/nowosc/po-co-nam-wymienniki-pl.html

* http://diabetologiaonline.pl/lekarz_diabeto_adoz,info,106.html

 

„Niech Twoje pożywienie będzie dla Ciebie lekarstwem, a Twoje lekarstwo Twoim pożywieniem”

Dzisiaj chciałabym poruszyć bardzo ważną kwestię, której jak się okazuje nie do końca jesteśmy świadomi jako społeczeństwo. 24 lutego 2014 roku miałam okazję uczestniczyć w śniadaniu prasowym organizowanym przez Koalicję na Rzecz Walki z Cukrzycą. Okazją do spotkania było rozpoczęcie nowego projektu społecznego „Menu dla diabetyka„.

DSCN2655

Jako studentka zdrowia publicznego, ale też jako zwykły człowiek, który czasami krytycznym okiem spogląda na świat, zdawałam sobie sprawę z faktu, że wiedza na temat cukrzycy nie jest na takim poziomie, jakim byśmy chcieli. Jednak tak naprawdę dopiero to spotkanie uświadomiło mi jak wiele jest jeszcze do zrobienia w tym obszarze. Bo czy zdajecie sobie sprawę z faktu, że co 5 sekund diagnozuje się cukrzycę u kolejnej osoby na świecie? A czy uświadamiacie sobie, że co 10 sekund ktoś umiera z powodu jej powikłań? Nie piszę tego po to, aby Was przerazić (choć przyznajcie, że te dane robią wrażenie), ale dlatego aby zwrócić Waszą uwagę na ten problem.

Zacznijmy od początku czyli od tego, czym jest cukrzyca. Otóż nie jest to choroba, która występuje w odosobnieniu. Niesie za sobą wiele ciężkich powikłań i to one głównie wpływają na to, że jest to niebezpieczna choroba. Cukrzyca jest zatem grupą chorób metabolicznych (czyli tych związanych z odżywianiem i układem pokarmowym). Powstaje z powodu upośledzenia działania bądź wydzielania insuliny (czyli hormonu odpowiedzialnego za transport glukozy do komórek naszego ciała). Te zaburzenia wpływają na podwyższony poziom glukozy we krwi (hiperglikemia), a kiedy taki stan utrzymuje się zbyt długo, przewlekle, powoduje nieprawidłowe działanie różnych narządów czy układów czyli właśnie groźne cukrzycowe powikłania.

Fot. Cukrzyca więcej niż cukier

W rozpoznaniu cukrzycy pomogą nam takie objawy jak: wzmożone pragnienie, częste oddawanie moczu, zmęczenie, senność, osłabienie, różne infekcje ze strony układu moczowo-płciowego, zaburzenia widzenia czy utrata masy ciała. Jednak nie popadajmy w paranoje, to że jestem w tym momencie zmęczona i piję więcej niż zwykle jeszcze nie oznacza, że mam cukrzycę ;) W celu postawienia diagnozy oczywiście musimy udać się do lekarz i wykonać następujące badania:

* glikemia przygodna - wykonuje się ją o dowolnej porze dnia, nie musimy być w tym momencie na czczo;

* glikemia na czczo - takie badanie można przeprowadzić po około 8 godzinach po ostatnio spożytym posiłku (czyli właśnie na czczo), dlatego też robimy ją w godzinach porannych. Aby potwierdzić cukrzycę należy wykonać ją 2 razy;

* glikemia poposiłkowa - badanie robimy po 1-2 godzinach od spożycia posiłku;

doustny test tolerancji glukozy – wykonuje się je w przypadku, gdy jeden z pomiarów w glikemii na czczo wynosi 100-125 mg/dl lub gdy podejrzewa się nietolerację glukozy.

Wyróżniamy dwa główne typy cukrzycy:

Cukrzyca typu I występuje zazwyczaj u dzieci, młodzieży i ludzi młodych (warto zwrócić uwagę, że to wśród tej grupy obserwuje się spory wzrost zachorowań). Nie jest to jednak regułą, ponieważ mimo wszystko choroba może rozpocząć się w każdym wieku (nawet po 80-tce!). W tym przypadku mamy do czynienia ze zniszczeniem komórek  beta trzustki (a więc tych odpowiedzialnych za produkcję insuliny) przez własny układ odpornościowy. Dlatego też mówimy tu o chorobie autoimmunologicznej. W momencie postawienia takiej diagnozy, chory będzie wymagał leczenia poprzez podawanie insuliny. Choroba rozwija się wolniej i daje mniej dotkliwe objawy w przypadku osób dorosłych.

Jeśli chodzi o cukrzycę typu drugiego to choruje na nią 85-90% diabetyków. Na tą postać cukrzycy cierpią najczęściej osoby starsze. Ma związek z otyłością i nadwagą oraz innymi zaburzeniami ze strony układu pokarmowego. Rozpoznanie ma miejsce zazwyczaj po 60. roku życia, jednak rośnie też liczba chorych po 40-stce (głównie z otyłością). Ten typ jest insulinooporny (oznacza to, że działanie insuliny jest bardzo osłabione, ma na to wpływ nadwaga i otyłość). Zmiany, jakie powoduje choroba, powstają powoli co wpływa na późne jej rozpoznanie. Zazwyczaj niestety towarzyszą mu już powikłania. W tym przypadku podstawowym działaniem jest zmniejszenie masy ciała (aktywność fizyczna czyli ruch, ruch, ruch!) oraz oczywiście odpowiednia dieta (o tym w kolejnym wpisie). Po kilku latach w większości przypadków powstaje też konieczność podawania insuliny. Chorzy koniecznie muszą rzucić palenie, kontrolować poziom glukozy we krwi, a ponadto ciśnienie tętnicze, stężenie cholesterolu oraz trójglicerydów.

Myślę, że na dziś wystarczy. Pozwolę sobie opublikować jeszcze jeden wpis na ten temat. Mam nadzieję, że choć kilku z Was to przeczyta i zrozumie, że cukrzyca to poważna sprawa, ale nie jest to wyrok! ;)

Zapraszam Was na stronę Koalicji na Rzecz Walki z Cukrzycą - masa przydatnych informacji!

Źródła:

*cytat w tytule – Hipokrates

* materiały prasowe Koalicji na Rzecz Walki z Cukrzycą, luty 2015

* A. Maszczyk „Cukrzyca to nie wyrok”, Poradnik dla całej rodziny – aktywność, zdrowie i uroda, nr 11/03/2014

* „Przewodnik po badaniach labolatoryjnych. Cukrzyca.”, Poradnik dla całej rodziny – aktywność, zdrowie i uroda, nr 11/03/2014

Błonnikowe i bezglutenowe love czyli produkty marki SONKO

Cześć!

Dzisiaj w kilku zdaniach chciałabym przedstawić Wam 3 rodzaje produktów marki SONKO. Nie chodzi mi tu o reklamowanie produktów, a raczej o przedstawienie ich.

Zacznijmy od wafli. Na rynku pojawiły się trzy rodzaje wafli ryżowych z wysoką zawartością błonnika - z magnezem, cynkiem i żelazem. Nie różnią się smakiem od tych niewzbogacanych składnikami mineralnymi. Z pewnością jednak są zdrowsze i stanowią fajny element, który może wzbogacić naszą dietę. Wafle nie zawierają chemii, robione są z naturalnych składników (ryż, otręby…). Również składniki mineralne są pochodzenia naturalnego, a jest ich w waflach sporo (np. magnezowe zawierają aż 40% magnezu). Zawierają tylko naturalny cukier i są pozbawione glutenu!

Błonnikowe snacki podobnie jak wafle nie zawierają glutenu i są wzbogacane takimi wartościami jak błonnik, żelazo, fosfor, magnez czy cynk. Zawartość tych minerałów różni się w zależności od smaku przekąski, a do wyboru mamy – 7 warzyw, włoskie, pizza, bruschetta. Oprócz tego snacki nie zawierają sztucznych barwników, aromatów, wzmacniaczy smaku oraz konserwantów. Tworzone są z pełnoziarnistej kukurydzy popcornowej (77%) i podobnie jak wafle są zdrowym uzupełnieniem naszego pożywienia.

Ostatnim produktem są chipsy popcornowe w 4 smakach – fromage, papryka, zielona cebulka i ser. Kolejny bezglutenowy produkt na naszym rynku. Mają małą zawartość tłuszczu, co wynika ze sposobu ich przygotowywania, ponieważ są smażone bez dodatku tłuszczu. Tak jak i pozostałe produkty, te chipsy nie zawierają konserwantów.

I jeszcze jedno, znak który jest wyżej i który widnieje na opakowaniach przedstawionych przeze mnie produktów oznacza, że jest to produkt bezglutenowy – zapamiętajcie go! ;)

Wszystkie te produkty są świetnym sposobem na zastąpienie wielu  niezdrowych przekąsek, po które sięgamy. Nie warto jeść chipsów, które są smażone w głębokim tłuszczu i posypywane samymi chemicznymi składnikami, skoro na rynku jest dostępna taka zdrowa alternatywa. Zapewne cena tych smakołyków jest nieco wyższa niż tych niezdrowych. Jednak brak glutenu, konserwantów i wiele naturalnych minerałów, które zawierają przedstawione przeze mnie produkty powinny nas nieco przekonać. Poza tym smak tych przekąsek jest naprawdę pyyyszny! ;)

Taste of Britain cz. 2

Cześć!

Zapraszam na drugą część relacji z Taste of Britain :)

Były też słodycze :D Cukierki Jakeman’s Confections, a ja lubię cukierki. Smaki były różne, np. mięta i wiśnia, miód i cytryna, mięta i eukaliptus… Idealne do ssania, elegancko pakowane. W zasadzie smak nie różnił się od tych, które już znałam. Smaczne i dobre na bolące gardło ;)

Kolejnym moim faworytem, który dostaje 10/10 punktów jest tarta z wiśniami firmy Dickinson & Morris. Podobało mi się w niej wszystko. Miałam okazję spróbować prawdziwego angielskiego ciasta, w małej foremce, z dużą zawartością owoców a małą ilością ciasta, nakładane łyżką, a nie krojone nożem. Pycha, pycha, pycha! :D Ciasto niby takie jak moje, ale jednak smak zupełnie inny. Mniej słodkie, mniej intensywne. Dominujący smak wiśni. Tego trzeba po prostu spróbować, nie inaczej.

Wielka Brytania słynie z herbat, prawda? Więc i tego na degustacji nie mogło zabraknąć. Skusiłam się na herbatę z eukaliptusem firmy Tregothnan Tea. Zachwyciła mnie zapachem, smakiem niestety nie. Pierwszy raz piłam herbatę eukaliptusową i będę musiała sięgnąć po jeszcze jedną jej filiżankę, aby dokładniej ten smak poznać i być może się do niego przekonać. Bardziej zasmakowała mi zielona herbata Jedwabny Szlak, Jacob’s Jams & Spices. Była taka jaką lubię pić w jesienne wieczory siedząc pod kocem. Również bardzo aromatyczna, w smaku delikatna, ziołowa, naturalna…

Wiecie już, że jestem miłośniczką kaw. Ta marki Beanies, rozpuszczalna bardzo waniliowa jest bardzo smaczna. Zazwyczaj piję zwykłą kawę rozpuszczalną z dodatkiem śmietanki. Ale ta smakowa zdecydowanie mnie do siebie przekonała, więc nie wykluczam, że od teraz częściej będę decydować się na właśnie takie kawy. Oprócz tego firma oferuje też takie smaki jak podwójna czekolada, irlandzki likier czy piernik, brzmi zachęcająco prawda? Tą bardzo waniliową zaparzyłam przed chwilą w domu i smak, który wypełnił całą moją kuchnię jest wprost niesamowity.

Pojawiły się także kawy mielone marki Revolver. Świeżo mielona i zaparzona kawa ma swój niepowtarzalny urok, jednak żeby lepiej poznać jej smak warto wypić ją na spokojnie, w domowym lub kawiarnianym zaciszu.

Sok firmy Appy Food & Drink Go-Active o smaku owoców leśnych był smaczny, jednak dla mnie lekko za słodki, mimo iż ma obniżoną zawartość cukru. Wolę soki bardziej stonowane w smaku. Warto wspomnieć, że wszystkie soki produkowane przez tą firmę składają się w połowie z soku owocowego i w połowie z wody źródlanej – żadnych konserwantów!

Jeśli chodzi o alkohole to do degustacji wybrałam piwa marki Box Steam Brewery. Najbardziej odpowiadało mi Tunnel Vision Piston Broke – piwo lekko ciemne, mocne. Trzeba przyznać, że firma oferuje wiele ciekawych smaków jak choćby nuta wanilii, karmel czy kawa z czekoladą. Jako wielbicielka trunków smaków, muszę przyznać, że to bardzo mi odpowiada.

Jak już wspominałam w pierwszej części, pierwszy raz byłam gościem na takim wydarzeniu. Atmosfera? Wspaniała. Przemiła i bardzo uprzejma obsługa degustacji, widać że wszyscy włożyli w tą imprezę dużo pracy i serca. Miło było też spotkać tylu miłośników jedzenia i powymieniać się uwagami na temat degustowanych produktów. Z pewnością wróciłam bogatsza o nowe doświadczenia i bardzo chętnie wybiorę się jeszcze kiedyś na podobną imprezę. Chyba nie ma lepszej okazji do poznania tylu nowych smaków. Miałam też przyjemność spotkać Pana Robina Barnetta, Ambasadora Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Polsce, który również pojawił się na degustacji. Zachęcał do próbowania wszystkich oferowanych smaków i przekonywał gości, że „food is great” ;) Bardzo miłym akcentem kończącym mój pobyt tam był otrzymany kosz z niektórymi produktami, których można było próbować podczas degustacji.

Chciałabym bardzo serdecznie podziękować Pani Beacie z Binaria Communications, dzięki której mogłam się tam pojawić. To był bardzo miło spędzony czas, a także okazja by po raz pierwszy od dłuższego czasu odwiedzić piękną Warszawę ;)

Linki do produktów:

Cukierki Jakeman’s Confections

Tarta z wiśniami firmy Dickinson & Morris

Herbata Tregothnan Tea

Herbata Jacob’s Jams and & Spices

Kawa Beanies

Kawa Revolver

Sok firmy Appy Food & Drink

Piwa marki Box Steam Brewery

Taste of Britain cz. 1

Cześć!

Dzisiaj zupełnie inny wpis. Nie będzie przepisu, propozycji ani kulinarnej rady. Będzie relacja. Moja relacji ze znakomitego wydarzenia jakim było „Taste of Britain”.

Około miesiąc temu zostałam zaproszona w imieniu Ambasady Brytyjskiej i Brytyjsko-Polskiej Izby Handlowej do Warszawy na degustację jeszcze nieznanych w Polsce smaków Wielkiej Brytanii. Na zaproszenie zareagowałam bardzo entuzjastycznie, ponieważ po raz pierwszy zostałam w ten sposób doceniona jako blogerka. Niestety ze względu na to, iż studiuję praktycznie do samego wyjazdu nie byłam pewna, czy wszystko się uda. Ale udało się! Z ogromną radością mogę Wam się dziś pochwalić, że mijający wtorek spędziłam w Hotelu Regent w Warszawie na degustacji „Taste of Britain”.

Stanęło przede mną ogromne wyzwanie, ponieważ do spróbowania było około 200 różnych produktów. Wśród nich różne smaki płatków śniadaniowych, dżemów, serów, słodyczy, gotowych dań, herbat, kaw czy alkoholi. Wszystkie produkty są pochodzenia naturalnego, co rzecz jasna jest ogromną zaletą. Niestety nie jestem w stanie opisać Wam wszystkich smaków, których próbowałam tego wieczoru. Jest ich zdecydowanie za dużo. Postaram się więc wybrać dla Was kilka, które najbardziej utkwiło mi w pamięci.

Degustowanie rozpoczęłam od płatków śniadaniowych. Od razu razu rzuciło mi się w oczy musli Lizi’s z jabłkiem i cynamonem (pewnie domyślacie się dlaczego ;). Warto zwrócić uwagę na  to, iż jest to produkt niskoglikemiczny. W smaku? Intensywnie cynamonowe, co pozytywnie mnie zaskoczyło, ponieważ na co dzień często spotykam się z produktami „z” lub „o smaku”, a tak naprawdę ciężko wyczuć w nich chociażby „posmak” tego co oferują. W połączeniu z jogurtem naturalnym bardzo smaczne, jeśli dodamy jeszcze jakieś owoce wyjdzie lekkie i zdrowe śniadanie. Bardzo przyjemne dla oka opakowanie i zawiera aż 500 g musli. Kiedy już trafi na rynek z chęcią włączę je do śniadaniowego menu.

Na liście polecanych przeze mnie produktów znajdzie się też mleko kokosowe Koko Dairy Free. Mleko bez laktozy i bez glutenu czyli pyszna alternatywa dla osób cierpiących na celiakię lub nietolerujących laktozy. Prawdę powiedziawszy pierwszy raz próbowałam czegoś z gatunku „gluten free” i rzeczywiście muszę przyznać, nie jest to produkt, któremu czegoś brakuje. Delikatne w smaku, podane zarówno w litrowych kartonikach jak i tych małych ze słomką. Oprócz zwykłego kokosowego wzbogacanego wapniem dostępne były też czekoladowe i truskawkowe, ale mi najbardziej zasmakowało tradycyjne, białe mleczko.

Sery. Kochani mnóstwo różnych, wytwornych serów, więc było co próbować. W tej kategorii wybrałam jeden, który smakował wybornie i jeden, którego smak nie do końca był „moim smakiem”. Numerem jeden jest ser kozi St Helens Farm marki Cricketer Farm. Delikatny, jasny serek. Można zjeść z kanapką, zdaje mi się, że można też delikatnie zapiec, żeby był pyszny i ciągnący (a taki lubię najbardziej). W kwestii tego smaku daję zdecydowane TAK. Z kolei Wensleydale z mango i imbirem nie jest stworzony dla mnie. Wolę czyste sery bez dodatków. Nie lubię też mieszania smaków, więc dodatek mango zdeklasował go na mojej liście. Aczkolwiek podkreślam, że jest to tylko i wyłącznie moje subiektywne odczucie. Warto poczekać, aż sery ukażą się na polskim rynku i samemu spróbować :)

Z uśmiechem na twarzy trafiłam na stoisko z dżemami i kremami. Każdy z dżemów oferowanych przez Jim Jams jest niskosłodzony. Moim ulubionym stał się dżem porzeczkowy. Lekko kwaśnawy, dokładnie taki jaki lubię. Nawet podobny do moich domowych, za co ogromny plus dla firmy ;) Nieco mniej smakowała mi marmolada pomarańczowa. Jak dla praktycznie wszystkich produktów tego typu, które zawierają skórkę pomarańczową charakterystyczna jest goryczka. Mi taki smak zwyczajnie nie odpowiada. Za to zaskoczeniem był dla mnie krem czekoladowy bez dodatku cukru i bez glutenu. Potwierdzam z pełną odpowiedzialnością i świadomością: produkty bez glutenu smakują identycznie jak te z glutenem, tyle tylko że są zdrowsze i idealne dla osób chorych na celiakię. Jako studentka zdrowia publicznego powiem Wam, że cieszę się, że coraz częściej na polskim rynku pojawiają się produkty dla takich osób, dzięki czemu ich dieta jest ciekawsza, bogatsza i łatwiejsza do skomponowania.

Z ciepłych dań zasmakowały mi panierowane fileciki szprotki firmy Paramount 21. Z pewnością sprawdziłyby się na stole z przekąskami na jakimś przyjęciu czy spotkaniu ze znajomymi. Wystarczy wyjąć z opakowania i… podgrzać. Smaczne danie gotowe, a goście z pewnością będą gratulować talentu kulinarnego ;) Z serii ciepłych i gotowych dań warto polecić też zapiekane krokiety serowo-piwne. Daję głowę, że nie przyrządzacie takich na co dzień. Jak już trafią na polski rynek, warto po nie sięgnąć, aby od czasu do czasu zrobić sobie wolne od „stania przy garach” a mimo to zjeść pyszny obiad w domu.

Tyle na dziś! W drugiej części recenzji opowiem Wam o napojach i słodkościach, a także o ogólnych wrażeniach z całości imprezy.

Podaję Wam też linki do stron, na których możecie znaleźć opisywane przeze mnie produkty:

Musli Lizi’s

Mleko kokosowe Koko Dairy Free

Ser kozi Cricketer Farm

Ser z mango i imbirem Wensleydale Creamery

Dżem Jim Jams

Dania gotowe Paramount 21

Pyszne.pl – serwis, który ułatwi Ci życie!

We współczesnym, szybko rozwijającym się świecie idea zamawiania jedzenia przez telefon zyskała ogromną popularność. Aplikacja pyszne.pl idzie o krok dalej. Teraz możesz zamawiać jedzenie z dowolnego miejsca nie tylko przez internet ale także przez Twojego smartfona.

W natłoku obowiązków niewiele osób ma obecnie czas i chęci na samodzielne przygotowanie obiadu. Po męczącym dniu w pracy bądź na uczelni z pewnością chcesz po prostu wrócić do domu, zjeść coś pysznego i zrelaksować się. Pod tym względem strona pyszne.pl znacząco ułatwi Ci życie. Zamawianie jedzenia nigdy nie było prostsze!

W bazie serwisu znajduje się ponad 1500 restauracji oferujących dania wszystkich kuchni świata, od pizzeri, przez kuchnię azjatycką aż po tradycyjne domowe obiady. To jeden z liderów rynku zamawiania jedzenia przez internet. Metoda działania jest bardzo prosta:
1) podajesz swój adres, pod który ma być dostarczone jedzenie
2) wybierasz danie, na które masz ochotę
3) wybierasz preferowaną metodę płatności (online lub gotówką)
4) czekasz na szybką dostawę.

W razie jakichkolwiek wątpliwości przy wyborze dania lub restauracji możesz skorzystać z pomocy dostępnych na stronie opinii i porad innych użytkowników.

Serwis pyszne.pl istnieje również w formie aplikacji na smartfona! To umożliwi Ci wykonanie zamówienia w drodze z pracy do domu. Nie musisz już czekać na jedzenie – to jedzenie będzie czekało na Ciebie. Taka opcja z pewnością zaoszczędzi Twój czas, który możesz przeznaczyć na relaks i odpoczynek.

Niewątpliwą zaletą korzystania z aplikacji pyszne.pl jest niezwykle intuicyjne korzystanie z serwisu, co pozwala na złożenie zamówienia nawet przez osoby dla których nowinki techniczne to istna czarna magia. Aplikacja zawiera przyjazny front-end, który dodatkowo potęguje łatwość korzystania.

130722_403x403_android_reminder2
Dzięki takim wynalazkom, jak aplikacja pyszne.pl tysiące ludzi może dobrze i tanio zjeść nie spędzając przy tym godzin w kuchni. To serwis, który powinien poznać każdy młody człowiek.

Pizza online

Sernik z brzoskwiniami w wykonaniu Angeliki!

Witajcie! Parę dni temu spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Jedna z czytelniczek Cynamona postanowiła podzielić się z nami zdjęciami i opinią na temat sernika z brzoskwiniami, który prawie rok temu się ukazał się na blogu. Bardzo się cieszę, że korzystacie z moich przepisów i chcecie dzielić się Waszymi spostrzeżeniami. Piszcie jak najczęściej! Obiecuję, że z chęcią umieszczę tu Wasze zdjęcia i opinie : )

Angelika: „Muszę powiedzieć szczerze, że masa jest wzorowa, taka jak chciałam, puszysta i rozpływa się w ustach . A jeżeli chodzi o ciasto, to się trochę zawiodłam, ponieważ w przepisie jest 1 proszek do pieczenia co moim zdaniem jest za dużo,czuć w cieście jest bardzo smak proszku i wciąż go czuję na języku, natomiast ogólnie jest dobrze więc daję 7/10 że pozwolę ocenić. Obecnie mieszkam w Niemczech i z produktów Niemieckich robiłam ciasto,a nie ma to jak Polski ser do sernika :) ale i tak rewelacyjnie wyszło mi ciasto,także zaliczam przepis do udanych.”

A przepis znajdziecie tu: http://cynamon.blogujaca.pl/2012/12/27/sernik-z-brzoskwiniami/

Piękna sałatka

Przygotowanie sałatki warzywnej lub owocowej wymaga wiele pracy – trzeba posiekać składniki. Krojenie ziemniaków, marchwi, ogórków, pomidorów jest pracochłonne i do tego nie zawsze wychodzi estetycznie. Jedne kawałki są większe, drugie mniejsze, a do tego mamy brudną deskę do krojenia. Konieczność spędzenia dość długiego czasu w kuchni powoduje, że sałatka warzywna nie gości na naszych stołach tak często jak powinna. Współcześnie osoby przygotowujące sałatki mają do dyspozycji niezastąpioną pomoc – krajalnicę do warzyw Alligator. Jest to maszynka wyprodukowana przez szwedzką firmę Chopper. Krajalnica wykonana jest z wysokiej jakości stali nierdzewnej. Używając tego urządzenia szybko pokroimy składniki w słupki, talarki lub kostkę. Z krajalnicy ucieszą się smakosze frytek, którzy szybko przerobią ziemniaki na apetyczne i równe frytki. Owoce i warzywa są cennymi składnikami posiłków, zawierają mnóstwo witamin i mikroelementów, można je przyrządzać na różne sposoby: na surowo, na parze, gotowane, pieczone, grillowane. Warzywa o równych kształtach pięknie wyglądają na talerzu i swoim wyglądem zachęcają do skosztowania posiłku. Warzywa i owoce są dodatkiem do mięsa, mogą służyć, jako farsz. Mięso mielone idealnie komponuje się z papryką, kiszoną kapustą i cebulą. Rolada schabowa wyśmienicie smakuje z ogórkiem kiszonym, czerwoną papryką i cebulą.  Ostatnio modne jest połączenie mięsa, zwłaszcza drobiowego z owocami. Klasyką polskiej kuchni jest kaczka z jabłkami.  Ciekawym połączeniem jest kurczak z pomarańczami, czy udka z kurczaka w kiszonej kapuście. Nie ma specjalnego znaczenia, czy kapusta jest biała, czy czerwona. Smakosze pieczonych ziemniaków, najlepiej z kiełbasą, pomidorami i żółtym serem doskonale wiedzą, ile czasu trzeba poświęcić na ręczne pokrojenie kartofli w talarki. Krajalnica do warzyw wyręczy kucharza w tym zadaniu – w kilka chwil będziemy mieli równiutkie i cienkie talarki. Warzywa doskonale komponują się z makaronem, ryżem i wszystkimi rodzajami kasz. Można tworzyć dowolne kompozycje, wystarczy zmienić jeden składnik, aby uzyskać odmienne danie.

krajalnica do warzyw Alligator  Chopper

Tarte migdały Backmit i mieszanka skórek Gold Pack

Tarte migdały firmy Backmit – korzystałam z nich pierwszy raz. Produkt, podobnie jak i mak mielony firmy Backmit, fajnie zapakowany – świeżość nie ucieka. Jak twierdzi producent, opakowania chronią przed światłem, dzięki czemu przysmak jest dłużej świeży. Jak każdy z produktów Backmit tak i migdały nie zawierają konserwantów. Oprócz propozycji wykorzystania na opakowaniu możemy znaleźć również przepisy na pyszne potrawy. Tutaj na comber, kulki czekoladowo-migdałowe i strudel. Migdały są starannie i drobno mielone, bardzo sypkie. Sprawdza się, więc hasło producenta „Pieczenie z Backmit to czysta przyjemność”!

Mieszanka skórek firmy Gold Pack przetestowana przy okazji robienia rogali. Sprawdziła się wizualnie – dzięki temu rogale wyglądały jak z najprawdziwszej piekarni. Jeżeli chodzi o smak to był wyczuwalny, ale niestety w większej mierze przebiły go orzechy. Skórki pochodzą z różnych owoców: pomarańczy, cedru, cytryny i papai. Dzięki temu każdy kolor skórki smakuje nieco inaczej (nie jest to bardzo wyczuwalne, ale próbowałam każdej z osobna i takie mam wrażenie :P). Tak jak powiedziałam świetnie nadają się do dekoracji, ale też przecież jako dodatek do tak słynnego ciasta jakim jest oczywiście keks. Zapakowane tak samo jak wisienki kandyzowane czyli w małe 100 gramowe plastikowe pudełeczka i jedyne co bym w tym opakowaniu zmieniła to dodanie wieczka „wielokrotnego zamykania/otwierania”. Stają się one teraz bardzo modne, a przecież nie zawsze zużywa się takie produkty na raz :) Skórki są suchutkie, nie moczą się w żadnym syropie, a przy tym łatwo idzie je rozdzielić, gdyż nie sklejają się w jedną wielką masę. Myślę, iż możecie przetestować je sami! :)