Pijane rodzynki

Dzisiaj ciasto zdecydowanie zakrapiane rumem. Nie słodkie, gorzkie za sprawą dużej ilości czekolady. Miękki biszkopt przekładany puszystym kremem, a na wierzchu pyszna  warstwa rodzynkowa nasączona aromatycznym alkoholem. Wygląda pięknie, smakuje jeszcze lepiej. Ciasto powiedziałabym nie przeznaczone dla dzieci – po pierwsze ze względu na alkohol, a po drugie dlatego, że dzieci zazwyczaj wolą bardziej słodkie pyszności. Nie da się go jeść w dużych ilościach, jest bardzo sycące. Czy naprawdę  muszę Was dalej zachęcać, abyście zdecydowali się je przygotować..? ; )

Co jest potrzebne?

CIASTO:

- 1,5 szklanki mąki pszennej

- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

- 1 szklanka drobnego cukru do wypieków

- szczypta soli

- 8 jajek

- 2 łyżki wody

MASA PIERWSZA:

- 80 g margaryny do pieczenia

- 3 tabliczki gorzkiej czekolady ( 100 g tabliczka)

- 500 ml śmietany 30%

- 3 łyżki cukru

- 1 łyżka cukru wanilinowego

MASA DRUGA:

- 0,5 tabliczki gorzkiej czekolady

- 1 tabliczka mlecznej czekolady

- 400 g rodzynek

- 1 szklanka rumu

DODATKOWO:

- herbata zaparzona w małej ilości wody do nasączenia biszkoptu

Jak przygotować?

Rodzynki namoczyć w rumie i zostawić w zamkniętym pojemniku na całą dobę.

W kąpieli wodnej utrzeć żółtka z cukrem na gładką, puszystą masę. Można to robić mikserem. Teraz wyjmujemy miskę z kąpieli i dodajemy porcjami mąkę wymieszaną z proszkiem. Mieszamy łyżką w międzyczasie dodając wodę, gdy masa będzie za sztywna. Białka ubić z dodatkiem soli. Dodać do masy i bardzo delikatnie wymieszać. Spód blachy o wymiarach 25 x 28 cm wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy ciasto. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st (bez termoobiegu) przez 35 min.

Masa pierwsza: Czekoladę rozpuścić razem z margaryną w kąpieli wodnej. Wyjmujemy z kąpieli i dodając śmietanę szybko mieszamy. Dodać cukier i mieszać tak długo, aż będzie niewyczuwalny. Zostawić do ostygnięcia. Kiedy będzie zimna ubić mikserem tak, aby stała się puszysta.

Biszkopt przekroić na pół. Dół nasączyć herbatą i równo rozsmarować na nim pierwszą masę. Przykryć drugą połową biszkoptu i ściągnąć z niego wierzchnią „skórkę”.

Masa druga: Rodzynki odsączyć z rumu (np. na sitku). Oba rodzaje czekolady rozpuścić w kąpieli wodnej i dodać do niej rodzynki. Dokładnie wymieszać i wyłożyć na wierzch ciasta.

Smacznego!

Keks na bogato

Dobry wieczór! Witam Was po dłuższej przerwie i od razu bardzo przepraszam za ten brak przepisów. Mam tak mało czasu, a tyle rzeczy do zrobienia, że po prostu nie wiem w co ręce włożyć. W ten weekend wreszcie znalazłam czas na to, żeby coś upiec! I to coś samą mnie zaskoczyło, bo nigdy w życiu nie byłam zwolenniczką wypieków z bakaliami. Teraz jakoś samą mnie naszła ochota na keksik i przyznam, że nie żałuję. Orzechy, śliwki, żurawina, rodzynki jakoś tak pozytywnie zadziałały na mój mózg i siły odrobinę się zregenerowały : ) Zapraszam do kuchni!

Co jest potrzebne?

- 90 g suszonych śliwek Kresto

- 20 g rodzynek Kresto

- 20 g suszonej żurawiny Kresto

- 100 g orzechów włoskich ( 
http://allegro.pl/show_item.php?item=3720258037
 )

- 10 g aranzini Gold Pack

- 13 łyżek cukru

- 250 g margaryny do pieczenia

- 11 łyżek mąki

- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

- 2 łyżki kakao

- 5 jajek

- szczypta soli

DODATKOWO:

- 10 łyżek cukru pudru

- 2 łyżki wody

- 1 łyżka aranzini

Jak przygotować?

Owoce i orzechy kroimy w miarę drobno, wszystko razem mieszamy. Margarynę utrzeć z cukrem na puszystą masę. Żółtka oddzielić od białek i kolejno dodawać je do masy. Mąkę przesiewamy i mieszamy razem z proszkiem do pieczenia, dodajemy porcjami do ciasta. Na końcu dodajemy kakao. Kiedy wszystkie składniki się połączą dorzucamy bakalie i mieszamy łyżką. Białka ubić na sztywną pianę z odrobiną soli. Dodać do ciasta i delikatnie wymieszać.

Dno keksówki o długości 25 cm wyłożyć papierem, a boki wysmarować margaryną. Wyłożyć ciasto. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez 1h 15 min lub ciut dłużej, jeżeli po sprawdzeniu patyczkiem ciasto będzie wilgotne.

Po wystudzeniu wyjmujemy ciasto z foremki, przyrządzamy lukier z cukru pudru i wody, polewamy ciasto i dekorujemy aranzini.

Smacznego!

Serowe omleciki z czereśniami

Cześć Kochani! Przyznaję, że stęskniłam się za blogiem. Ostatnio czas pozwalał mi tylko na szybkie wrzucenie wpisu i poinformowanie Was o tym na facebooku. Dzisiaj mam trochę więcej czasu wolnego i zamierzam go dobrze wykorzystać. Zdaje mi się, że w powietrzu można już poczuć jesień. Z dnia na dzień kolorowych liści przybywa, ptaki powoli odlatują, a i to ciepło jest już nieco inne. Nie wiem jak Wy, ale ja się cieszę. Brakuje mi już trochę jesiennych kolorów, pachnącego deszczu, cudnego zachodu słońca i jesiennych jabłek :D Dlatego dziś dodaję słodki przepis na pyszne omlety. Jeżeli nie macie już czereśni ( choć przypuszczam, że niektórzy pewnie trochę zachomikowali w słoiczkach lub z zamrażarce ) to może warto spróbować z innym owocem? Dajcie znać jak poszło!

Co jest potrzebne?

- 3 jajka

- 3 łyżki mąki pszennej

- 3 łyżki cukru

- 100 g czereśni

- 2 łyżki serka homogenizowanego o smaku wanilii

- 1 łyżeczka cukru waniliowego

- szczypta soli

- szczypta cynamonu

- 1 łyżka wiórków kokosowych KRESTO

- 2 łyżki oleju Rapso do smażenia

Jak przygotować?

Białka ubijamy na sztywno z dodatkiem soli. Pod koniec ubijania dodajemy cukier i ubijamy jeszcze około 3 minuty. Do żółtek dodajemy wiórki, cynamon, cukier waniliowy i serek. Wszystko razem miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Dodajemy ubite białka i przesianą mąkę. Delikatnie łączymy składniki. Czereśnie przecinamy na połówki i wyjmujemy pestki, po czym dodajemy do masy. Znów delikatnie mieszamy. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy z obu stron małe omleciki, ciasta wystarczy na 3.

Smacznego!

 

Mak mielony Backmit i rodzynki Kresto

Godzina 10:30 – piję sobie pyszne i zimne frappe, spoglądam na moją pachnącą lawendę w wazonie, słucham Nico Pusch ft. Chris Valentino – Around the world i odczytuję wyniki z ostatniego egzaminu. Teraz mogę się uśmiechnąć ; ) Miłego dnia i posłuchajcie piosenki!

 

Mak mielony firmy BackMit przetestowałam przy pieczeniu torcika makowego. Przyznam się szczerze, że częściej stosuję mak zamykany w puszkach, a nie taki. Dzięki temu mogłam więc porównać sobie oba produkty. Mak firmy Backmit jest szczelnie zamknięty w 200 gramowej torebce. Jak przeczytałam na opakowaniu jest wykonany ze świeżych surowców, a po zmieleniu natychmiast szczelnie zamykany. Widać to i czuć. Mak jest w dotyku bardzo delikatny, na prawdę drobno mielony i pachnie… Pachnie jak mak, który zawsze mielę na święta Bożego Narodzenia! Jak i w przypadku innych produktów firma Backmit oferuje różnej wielkości opakowania. Będę to powtarzać zawsze, gdyż dla mnie to spory plus – na małe wypieki małe paczki, a na duże te większe. Nie lubię zużywać tylko części opakowania, bo wtedy produkty tracą na świeżości – tu producent daje nam wybór. Brak środków konserwujących – miło coś takiego przeczytać na produkcie, który zamierzamy spożyć. Podsumowując – produkt będzie doceniony w kuchni. Mogę zaoszczędzić czas, a wypieki nie tracą na jakości!Tu mogę szczerze przyznać, że zawsze kiedy potrzebne są rodzynki wybieram firmę KRESTO. I nie jest to żadna reklama wynikająca z tego iż zgodziłam się na przetestowanie tego produktu. Zdecydowanie nie, tych rodzynek używa moja babcia, mama i ja również. W smaku lekko słodkawe, fajne do przegryzienia jako przekąska. Nie są gumowe jak to z niektórymi suszonymi produktami bywa. Pachną bardzo zachęcająco (przez co zawsze część trafia do ciasta i garść do żołądka :P). Owoce nie sklejają się, dzięki czemu przed dodaniem nie trzeba ich zalewać wodą, rozdzielać.. Zastosowanie oczywiście w szerokim zakresie: makowce (bardzo dobrze łączą się z makiem Backmit co widać w moim przepisie ;), ryż na słodko, sałatki, śniadaniowe musli. Doceniam też to, że producent podaje na opakowaniu kilka propozycji wykorzystania przysmaku. Tak więc rodzynki KRESTO również mogę polecić!

Torcik makowy

Witajcie! Upalny poranek, więc tym bardziej miło mi być w rodzinnym domu z wielkim ogrodem i zieloną trawą, gdzie co zakamarek czyha jakiś pyszny owoc lub warzywo do przegryzienia ;) W końcu mam czas dla Was, na ten blog. Dziś dzielę się przepisem na pyszny tort makowy z masą śmietanową. Miła odmiana od tradycyjnych makowców. Zdaję sobie sprawę, że jest bardzo gorąco i możecie nie mieć chęci na pieczenie, ale zachęcam do tego. Tort jest warty paru chwil w kuchni!

Co jest potrzebne?

CIASTO:

- 400 g maku mielonego Backmit

- 8 łyżek tartych migdałów Backmit

- 1/4 szklanki rodzynek Kresto

- 400 ml mleka

- 1/4 szklanki cukru

- 1 łyżeczka proszku do pieczenia

- 6 jajek

- 2 łyżki bułki tartej

- 2 łyżki rumu

- 3 łyżki gorącej wody

MASA:

- 250 g serka mascarpone

- 1/2 szklanki cukru

- 1/2 l śmietany 30%

DEKORACJA:

- kilka wisienek kandyzowanych Gold Pack

- 1 łyżka płatków migdałów Kresto

Jak przygotować?

Mak z migdałami zalać mlekiem i gotować przez 5 minut ciągle mieszając. Wystudzić. Rodzynki namoczyć w wodzie z rumem. Do masy makowej dodajemy jajka, bułkę tartą, proszek oraz cukier i wszystko razem miksujemy. Na koniec dodajemy namoczone rodzynki i łączymy je z ciastem. Wykładamy na wyłożoną papierem tortownicę o średnicy 26 cm i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (bez termoobiegu) przez 50 minut.

Śmietanę ubijamy na sztywno, pod koniec ubijania dodajemy serek i cukier.

Ciasto przekroić na pół. Jedną część smarujemy kremem i przykrywamy drugą. Cały torcik pokrywamy masą serkowo-śmietanową. Dekorujemy kandyzowanymi wisienkami i płatkami migdałowymi.

Smacznego!

Wiórki kokosowe Kresto i wisienki kandyzowane Naturlicht Gold Pack

Wiórki kokosowe Kresto idealnie nadają się jako dodatek do ciasta czy dekoracja. Używam ich od dawna (znacznie dłużej niż współpracuję z firmą Kresto) i zawsze jestem z nich zadowolona. Są delikatne i sypkie. Mają piękny, świeży zapach, a nie ukrywajmy, że jest to zdecydowany walor smakowy. Produkt jest na prawdę godny polecenia. Wiórki można wykorzastać jako składnik masy, z której przyrządzamy ciasto, ale też jako jego ozdobę (np. rumieniąc jak w przypadku Rafaello). Na opakowaniu producent podaje, iż równie dobrze nadają sieteż do kokosanek czy polew kokosowych. Plusem jest także dostęp różnej wielkości opakowań – 100 lub 200 gram.

Wisienki kandyzowane Naturlich Gold Pack to bardzo dobra dekoracja do wszelkich wykwintnych i eleganckich tortów czy innych wypieków. Pakowane w małe 100 gramowe plastikowe pudełeczka, dzięki czemu nie gniotą się i nie niszczą. Oczywiście bezpestkowe, błyszczące, a w smaku słodkawe. Wszystkie wisienki są normalnej i równej wielkości, przez co wyglądają jak świeże i ładnie się prezentują. Produkt bez zalewy. Dzięki temu, że owoce są kandyzowane bardzo długo zachowują swoje właściwości dekoracyjne i smakowe. Śmiało można zapiekać ciasta z wisienkami, gdyż nie topią się one i nie zmieniają kształtu pod wpływem ciepła. Co ważne stojąc w lodówce nie barwią jasnych kremów! Żałuję tylko, że na opakowaniu nie ma podanej wartości kalorycznej produktu. Poza tym oczywiście gorąco Wam polecam ten produkt!

Ciasto rafaello

Zaczyna mnie poważnie denerwować ta pogoda. Mamy czerwiec, a ja chyba za chwilę wyciągnę jesienny płaszcz. Pada, pada, pada, a ja tak bardzo potrzebuję już słońca i ciepła. Jedynym moim promyczkiem jest to, iż dzisiaj znowu przekroczyliście 1000 wejść i razem jest ich już ponad 4 0 0 0 0 – niesamowita dla mnie liczba, zwłaszcza, że Cynamon istnieje od niecałego roku. Także dzisiaj przepyszne ciasto jakim jest rafaello. Uznałam, że w tym przepisie najlepiej przetestuję wiórki kokosowe Kresto, a poza tym miałam też na nie olbrzymią ochotę. Zapraszam więc do wspólnego pieczenia, a recenzja produktu ukaże się wkrótce : )

Co jest potrzebne?

CIASTO:

- 3/4 szklanki cukru

- 3/4 szklanki mąki

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- 4 jajka

-szczypta soli

KREM:

- 200 g wiórków kokosowych Kresto

- 4 duże bułki

- 1/2 szklanki cukru

- 1 cukier waniliowy

- 1 kostka margaryny do pieczenia

- 2 1/2 szklanki mleka

DODATKOWO:

- 100 g wiórków kokosowych Kresto

- 1/4 szklanki mocnej zaparzonej herbaty

Jak przygotować?

Oddzielić żółtka od białek. Żółtka wymieszać z proszkiem do pieczenia i odstawić na chwilę do wyrośnięcia. Białka ubić na sztywno z dodatkiem soli, pod koniec ubijania dodawać po trochu cukier. Gdy cukier się rozpuści dodajemy masę z żółtek i przesianą mąkę. Wszystko delikatnie, ale dokładnie mieszamy i przekładamy na blaszkę o wymiarach 25 x 28 cm, ze spodem wyłożonym papierem. Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku (bez termoobiegu) przez 30 minut.

Z bułek wyciągamy środki. W garnku zalewamy je 1 1/2 szklanki mleka i odstawiamy na chwilę, aby napęczniały. Lekko zmiksować. Dodajemy resztę składników (z wyjątkiem margaryny) i cały czas mieszając gotujemy ok 3-4 minuty. Odstawiamy do wystygnięcia.

Biszkopt nasączyć herbatą i odstawić. Miksujemy margarynę i dodajemy porcjami wystudzoną masę. Wykładamy równo na ciasto.

Na lekko rozgrzanej patelni brązowimy resztę wiórków ( trzeba bardzo uważać, bo na początku nic się nie dzieje, a za chwilę wiórki już są czarne ; ). Posypujemy ciasto.

Smacznego!

Słonecznik łuskany i suszone morele firmy Kresto

Na pierwszy ogień poszły suszone morele i łuskany słonecznik firmy KRESTO. O ile ze słonecznikiem miałam już wielokrotnie do czynienia (również tej firmy), to z morelami był to mój prawie pierwszy raz. Szczerze powiedziawszy zawsze uciekałam od suszonych owoców. Dlaczego? W zasadzie nie umiem tego wytłumaczyć. Zawsze kończyło się na jednym przegryzionym owocu i dalej jakoś ochoty nie miałam. Te składniki postanowiłam jednak wykorzystać do przygotowania śniadaniowego jogurtu. Jakością zaskoczona nie jestem, gdyż z firmą KRESTO miałam do czynienia już wielokrotnie i wiem, że są to porządne produkty. Starannie zapakowane, dlatego też smakołykom „nie ucieka” smak. Słonecznik bardzo czysty, nie znalazłam ani grama łupinki. Cenię sobie taką staranność w przygotowaniu produktu do sprzedaży, ponieważ uważam, że jeśli się za coś płaci to się wymaga, a przy produktach spożywczych to już jak najbardziej – jakość, jakość i jeszcze raz jakość się liczy. Po otwarciu opakowania niesamowity zapach – nie jakieś sztuczne konserwanty, a zapach prawdziwego, świeżego słonecznika. Nie pokruszony, połamany, a duże nasionka, których nie trzeba głęboko chować w cieście (czy jak w moim przypadku jogurcie), a można też nimi coś udekorować. Jeżeli chodzi o morele, to niestety nie mam zbytnio porównania do innych firm. Zapakowane równie starannie jak słonecznik i inne produkty KRESTO. Owoce również pachną, mogę więc podejrzewać, że nie są to jakieś „staruszki”, a produkty o odpowiedniej jakości. Owoce nie są krojone na kawałeczki, suszone są w całości (oczywiście bez pestek). Jest to walorem jeżeli chcemy wykorzystać je do dekoracji jakieś potrawy. Skórka lekko twardawa, miąższ miękki. W smaku lekko kwaśnawe, ale nie zabija to smaku samego owocu. Oba produkty bardzo mi zasmakowały. Podoba mi się też to, że KRESTO oferuje produkty w różnych opakowaniach – małych i dużych. Duże z pewnością znajdą zastosowanie w kuchni, a mniejsze idealnie sprawdzą się na wyjeździe jako przekąska. Myślę, że warto je też proponować dzieciom, a nie faszerować je chipsami i cukierkami… Ćwiczymy w ten sposób zdrowe nawyki i pozytywnie wpływamy na nasze zdrowie.

Podsumowując mogę napisać, że po zrecenzowaniu pierwszych produktów KRESTO śmiało mogę zgodzić się z mottem, które pojawia się na opakowaniach firmy „Jakość, którą widać!”

Myślę, że te produkty mogę Wam śmiało polecić. A Wy? Macie jakieś odczucia dotyczące łuskanego słonecznika i suszonych moreli? Może nie do końca się ze mną zgadzacie..? Zachęcam do podzielenia się swoją opinią : )

Rapso, Kresto, BackMit

Witajcie! Korzystając z leniwego niedzielnego popołudnia chcę się w Wami podzielić kilkoma informacjami. Otóż w piątek dzięki uprzejmości firmy VOG otrzymałam olbrzymią paczkę z produktami Rapso, Kresto i BackMit do przetestowania. Nie ukrywam jest to spore wyzwanie, gdyż produktów rzeczywiście jest cała gama (co z resztą widać na zdjęciu). Wkrótce na blogu zaczną się pojawiać przepisy z wykorzystaniem smakołyków, a niedługo później ich recenzje. Wydaje mi się, że część z tych produktów jest Wam dobrze znana (tak samo jak i mi) i często ich używacie w kuchni. To też z przyjemnością podejmę się ich recenzowania, z czego mam nadzieję wszyscy będziemy czerpać korzyści.

Drugą nowiną jest to, iż wkrótce na blogu pojawi się nowa kategoria wpisów. Będę w niej umieszczać proste, szybkie, smaczne i zdrowe przepisy na śniadanka. Myślę, że przypadnie Wam ona do gustu i tak jak ja postanowicie zmienić coś w swoim jadłospisie. Zachęcam także to przesyłania zdjęć i Waszych sprawdzonych przepisów na tego typu dania. Za Waszym przyzwoleniem z ochotą umieszczę je również na moim blogu.

Życzę przyjemnej niedzieli,

Natt.