Całe abecadło powodów, dla których warto spróbować czekolad Terravita 70%

Dzień dobry!

Jak wspominałam Wam jakiś czas temu na facebooku dostałam wspaniałą przesyłkę od Blogmedia, w której to znalazłam czekoladowe nowości od firmy Terravita. Nie chciałam pisać Wam kilku zdań na temat każdej z nich, bo wyszłaby z tego w dużej mierze treść reklamowa, a ja chcę, żeby moi Czytelnicy otrzymali konkrety ;) Jednak prawda jest taka, że ja rzeczywiście doceniam wyjątkowość tych czekolad. 70% zawartości kakao to przecież większa porcja zdrowia w takim przysmaku, jakim jest czekolada! Dlatego też przedstawię Wam cały alfabet pozytywnych stron, jakie ma jedzenie czekolad Terravita 70% (oczywiście w rozsądnej ilości). Przeczytajcie koniecznie! :)

Czekolada Terravita 70% świetnie sprawdzi się jako słodki podarunek

A jak atrakcyjna cena. Ta czekolada jest produktem na każdą kieszeń, bo jej cena waha się w okolicach zaledwie 3 zł.

B, bo buduje miłosne napięcie z tego względu, że czekolada jest jednym ze znanych światu afrodyzjaków.

C jak mus cytrynowy czyli jeden z moich ulubionych smaków czekolady Terravita 70%.

D, ponieważ jest doskonała na chwilę zapomnienia, która należy się każdemu z nas każdego dnia.

Podczas oddawania się chwilą zapomnienia warto sięgnąć po kostkę czekolady

E jak energia, bo czekolada zwłaszcza z tak dużą zawartością kakao jest źródłem energii dla naszego organizmu.

F jak flawonoidy czyli antyutleniacze, które zawiera czekolada, a wspomagają one w walce chociażby przeciw procesom starzenia się skóry.

Ggorzka czekolada bez nadzienia świetnie sprawdzi się jako dodatek do wypieków.

H jak humor, ponieważ czekolada posiada substancje podnoszące poziom serotoniny we krwi czyli popularnie zwanego hormonu szczęścia.

Pełna gorzka Terravita 70% sprawdzi się jako dodatek do wypieków

I jak ilość! Obecnie marka Terravita oferuje 6 smaków czekolad z 70% zawartością kakao, ale miejmy nadzieję, że pojawi się ich jeszcze więcej ;) Może malinowa? ;)

Jjakość w smaku, wyglądzie, zapachu czy estetyce opakowania jest naprawdę wysoka i godna pochwały ze strony konsumenta!

Kkonsystencja, czekolada jest gładka i aksamitna a to świadczy o jej dobrym wykonaniu.

L, gdyż lepiej jeść czekolady właśnie z tak wysoką zawartością kakao, ponieważ są one dla nas zwyczajnie zdrowsze.

Czasami warto mieć przy sobie coś pysznego

Ł to ładne i estetyczne opakowanie, ponieważ jego wzór jest rzeczywiście bardzo elegancki,

M jak magnez, którego czekolada jest źródłem. Wpływa pozytywnie na nasz układ nerwowy!

Nniesamowicie miętowe orzeźwienie, bo tak w 3 słowach opisałabym czekoladę z nadzieniem miętowym.

O, ponieważ jest dobra na każdą okazję. Sprawdzi się na przekąskę, dodatek do wypieków czy słodki podarunek.

Czekolada Terravita 70% z nadzieniem cytrynowym sprawdzi się także jako poczęstunek do popołudniowej kawy

P jak pamięć, bo skoro czekolada zawiera substancje wspomagające układ nerwowy to stymuluje także pracę mózgu, a tym samym wpływa korzystnie na procesy zapamiętywania.

R jak retinol czyli witamina A, którą także znajdziemy w czekoladzie.

S to sesja. Drogi studencie, w jej trakcie warto sięgnąć po magiczną tabliczkę, która wspomoże Twoją koncentrację!

Ttabliczka czekolady Terravita 70% waży 100 g czyli nie mniej i nie więcej niż taka tradycyjna czekoladka ważyć powinna.

W pracy czy podczas nauki warto zrobić chwilę przerwy na kosteczkę czegoś pysznego, co pobudzi nas do działania i pozytywnie wpłynie na koncentracje

U jak urozmaicenie naszej diety, bo czasami warto zamiast częstować gości ciastem wyciągnąć taką tabliczkę.

W jak wiśnia czyli jeden ze smaków nadzienia czekolady Terravita 70%.

Z jak zrobiona z pasją przez firmę Terravita, która na rynku oferuje nam swoje wspaniałe produkty już od 20 lat!

 

Mam nadzieję, że mój czekoladowy alfabet zachęcił Was do kupna i spróbowania tego przysmaku ;) Pozdrawiam!

Mieliśmy urodziny! Trzecie urodziny!

Już na facebooku wspominałam Wam, że zapomniałam. I że mi wstyd. Bo jak można zapomnieć? No jak mogłam zapomnieć o urodzinach mojego „dziecka” jakim jest Cynamon? I to jeszcze nie byle jakich urodzinach, tylko takich całkiem wyjątkowych. Trzecich urodzinach!

Nie wiem jak Wy, ale dla mnie „3 latka” to zdecydowanie bardzo dobry wiek. Pójście do przedszkola, mnóstwo nowych znajomości, same miłe wspomnienia…  Więc tym bardziej nie wiem jak mogłam nie znaleźć czasu by ten wyjątkowy dzień dla mojego Cynamonka obejść jak należy.

Jak się zaczęło to już wiecie. Zwyczajnie. Bo podejrzewam niewielu blogerów zakładających bloga spodziewa się, że będzie go prowadzić tak długo i to jeszcze ze stałym gronem Czytelników. Trzy lata to bardzo długo. Trzy lata to dokładnie 770362 wizyt, 894 komentarzy, 216 wpisów i 576 fanów na facebooku. Dla mnie to bardzo dużo i nie ukrywam, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Trzy lata to też wiele wspaniałych kontaktów i liczne współprace. I to wszystko bardzo mnie cieszy i powoduje ogrom satysfakcji. Strasznie miło jest czytać miłe słowa od Was Czytelników jak i dostawać ciekawe oferty od różnych firm.

Ale żeby nie było tak kolorowo to trzy lata to też kilka niewykorzystanych okazji. Staram się stąd brać jak najwięcej, dokładnie tyle ile dają i wciąż wyciągać ręce dalej. Jednak nie zawsze się to udaje, nie zawsze są takie możliwości. A więc trzy lata to też kilka ofert, z których musiałam zrezygnować, kilka publikacji, z którymi nie dałam rady i kilka wyjazdów, na które nie mogłam pojechać. Czy żałuję? W większości niestety tak. Jednak nie zajmuję się prowadzeniem samego bloga, właściwie to tylko hobby. Zajęcie dodatkowe. I trzeba się z tym pogodzić.

Czego bym chciała? W zasadzie tego czego sami nam życzyliście czyli sukcesów w dalszej pracy i najlepiej jeszcze kilku lat tu spędzonych. No ale oczywiście nie wiemy jak to się ułoży i ile jeszcze ze sobą wytrzymamy, prawda? ;)

Ale oprócz tego chciałabym osiągnąć tutaj „swój pierwszy milion”. Dolarów? No… nie będę ukrywać, że bym nie pogardziła :P Będę też jednak wdzięczna jeśli będzie to pierwszy milion wejść na bloga. Brakuje już całkiem niewiele ;) Życzyłabym sobie też, żeby obecni Czytelni wciąż znajdywali tu to, czego akurat szukają i żebym wciąż potrafiła przyciągnąć nowe osoby. No i chciałabym jeszcze znaleźć kilka dodatkowych chwil w tygodniu, tak żebym mogła przygotować coś dobrego i jeszcze opublikować to na blogu.

Tak więc teraz czuję się spełniona.

Uroczysty wpis o 3 urodzinach napisany.

Wszystkiego dobrego i dla Was i dla mnie! <3

Blenduj, miksuj, cuduj! Warsztaty z Russell Hobbs

Co chwilę tłumaczę Wam się na facebook’u jak to ja bardzo nie mam czasu. I rzeczywiście. Ostatnio miałam mnóstwo na głowie, a dni uciekają bez opamiętania. I tym sposobem minął już ponad miesiąc, kiedy to znalazłam w swojej skrzynce mailowej wiadomość od Pana Dawida reprezentującego markę Russell Hobbs z zaproszeniem na warsztaty kulinarne w Poznaniu. Tak dokładnie, w Poznaniu! Moja pierwsza myśl? No nareszcie docenili swoi! :D Zgodziłam się praktycznie od razu, bo tematyka z miksowania koktajli bardzo przypadła mi do gustu. Jest lato, mój ogród wypełniony inspiracjami po brzegi więc… czemu nie?!

Na warsztaty udało mi się wkręcić też moją koleżankę, Ewelinę. Tak, takzdecydowanie należę do tej grupy osób, które lepiej się czują, gdy mają kogoś „w asyście” :P Miejsce, w którym mieliśmy miksować praktycznie do ostatnich chwil pozostawało niespodzianką. Aż w końcu okazało się, że wszystko odbędzie się w Restauracji Umberto w Poznaniu. Kiedy w deszczowy poranek dotarłyśmy do centrum Cytadeli (kto z Was nie był tego serdecznie zachęcam, wspaniałe miejsce!) bez trudu odnalazłyśmy restauracje.

Pierwsze wrażenie? Niesamowicie pozytywne! Pan Dawid przywitał nas od samego wejścia, wręczył fartuszki, zaproponował coś ciepłego do picia. W taką pogodę jaka panowała w dniu warsztatów był to strzał w dziesiątkę. Umberto urzekające. Przemiły właściciel, śpiew ptaków, mnóstwo kwiatów i zieleni, przemykający co chwilę czarny kociak… A że jestem straszną kociarą to kupili mnie w całości. Blogerzy z różnych stron Polski, wszyscy bardzo mili. Zapoznawcze pół godzinki i już się wiedziało, że to będzie bardzo udane popołudnie.

Zaproszono Pana dietetyka, który bardzo ciekawie opowiadał o łączeniu różnych rzeczy i o tym, że koktajle mają moc, którą można wykorzystać na różne sposoby. Były koktajle dla alergików, odchudzające, na piękne włosy i paznokcie, dla dzieci… Podzielono nas na grupy, tak aby każdy mógł przygotować coś innego, a przy tym zapoznać się z cudeńkiem firmy Russell Hobbs jakim jest blender Aura Mix&Go Pro. Przyznam, że to konieczny must have w mojej kuchni. Nie dość, że radzi sobie ze wszystkim – miękkie, twarde, suche, mokre… to jeszcze pojemnik posiada specjalną zakrętkę i nic nie trzeba przelewać czy przepakowywać tylko od razu hop i na wynos ;)

Wiecie co najfajniejszego wyniosłam z tych warsztatów? To, że kuchnia to wspaniałe miejsce na zabawę i eksperymenty. Niczego nie można się bać, a każdy smak w połączeniu z innym może dać coś genialnego :D

Tak więc jeszcze raz dziękuję za zaproszenie, bardzo mile spędzony wspólnie czas i liczę, że jeszcze kiedyś się spotkamy :D A Was drodzy Czytelnicy, zapraszam do Poznania, a kiedy już tu będziecie koniecznie musicie wpaść do Restauracji Umberto i poczuć jej wyjątkowy klimat :)

Za oknem deszcz i lato niezbyt ciekawe? W kuchni i na to znajdzie się rada!

Witajcie ;)

Dziwne mamy to lato w tym roku, chyba przyznacie sami. Trochę upałów, a dwa dni później temperatura spada o ponad 10 stopni i cały czas pada. Żeby trafić z urlopem na dzień idealny trzeba liczyć na sporo szczęścia. Dlatego też trzeba szukać wszelkich sposobów na to, aby lato przyciągnąć do siebie jak najmocniej i jeśli będzie nieobecne za oknem to chociaż gdzieś w duszy ;) I w związku z tym postanowiłam, że tym razem przygotuję nieco inny wpis. Chciałabym podzielić się z Wami moimi sposobami na utrzymanie „letniej mocy”, którymi zainspirował mnie Westwing Home & Living. Gotowi? No to zaczynamy!

Już kilka razy pisałam Wam o tym, że nie wyobrażam sobie czasu spędzonego w kuchni bez muzyki. Nie wiem czy też tak macie, ale ja po prostu nie umiem skupić się w ciszy. Każdego roku w radio pojawiają się nowe hity. Niektóre z nich rzeczywiście wpadają w ucho, ale jeśli powtarza się je w kółko to… sami rozumiecie. Ja mam kilka swoich ulubionych piosenek, których uwielbiam słuchać latem. Kojarzą mi się ze słońcem, wakacjami, przyjemnością… :D Z pewnością moim wakacyjnym hitem jest piosenka Calvina Harrisa „Feel so close”. Błagam kliknijcie w link i niech mi ktoś spróbuje powiedzieć, że nie czuje tego delikatnego powiewu ciepłego powietrza, gorącego piasku pod stopami, nie widzi tego wspaniałego zachodu słońca… :D

118c

Jeśli już mamy swoją ulubioną muzykę włączoną nieco głośniej niż zwykle to do kompletu brakuje nam jeszcze czegoś pysznego. Latem stawiam zazwyczaj na dwa przepisy – albo mrożona kawa, albo koktajle. Mrożona kawa znakomicie gasi pragnienie, a przy tym delikatnie pobudza. Nie musimy jej traktować wyłącznie jako dodatku do deseru. Mi ostatnio bardzo zasmakowała w wersji z lodami. Kombinujcie z różnymi smakami, ja najchętniej wrzucam lody śmietankowe z polewą kakaową i orzeszkami :D Jak chodzi o koktajle to tutaj już hulaj dusza – tak jak wcześniej wspominałam można łączyć różne rzeczy i zawsze wychodzą cuda. Można przygotować koktajl z owoców sezonowych i dodatkiem orzechów – pomyślcie jaka to bomba witaminowa! Możecie też wprowadzić do kuchni trochę egzotyki w  postaci mango i mleka kokosowego, co Wy na to?

Westwing Home & Living

Okej, przypuśćmy, że wszystko już przygotowane. Blender wyłączony, znów doskonale słychać muzykę i nadchodzi pora by zacząć rozkoszować się smakiem. Otwieramy szafkę i trzeba znaleźć coś, w czym podamy nasze pyszności. Mój wybór padł na zwykłe, proste i wysokie szklaneczki. Dlaczego? Bo uwielbiam kolorowe koktajle i warstwowe kawy. Gdyby podać je w kubku lub kolorowej szklance zwyczajnie nie byłoby tego widać ;)

Westwing Home & Living

A zatem muzyka nastraja nas już bardzo pozytywnie, koktajl zaraża swoją optymistyczną barwą pora tylko udać się w odpowiednią scenerię. Ostatnio siedząc z kolegą na balkonie rozmawialiśmy o tym jak wspaniale byłoby mieć tu hamak. Cóż szczerze powiedziawszy nie wiem jak logistycznie wyglądałoby to rozwiązanie, zwłaszcza że balkon nie należy do mnie, ale pomarzyć zawsze warto :D  Wyczytałam na stronie Westwing, że latem 2015 roku króluje kolor niebieski i jego odcienie. Może więc pójść w tę stronę? W takim razie jeśli za oknem deszcz, a na balkonie hamaku nie ma to proponuję mnóstwo miękkich i wygodnych poduszek oczywiście w najmodniejszym kolorze tego sezonu :D

I wiecie czego mi jeszcze brakuje? Tylko dwóch rzeczy. Uroczych latarenek inspirowanych Kalifornią i bukietu mojej najukochańszej lawendy. No! Teraz deszczowe lato nam nie straszne, prawda? :D

Źródłem inspiracji Westwing Home & Living

W kuchni u Pani Agnieszki!

Witajcie!

Powiem szczerze, że wpisy tego typu są jednymi z moich ulubionych. Kiedy dostaję od Was zdjęcia, opinie związane z przepisami z tego bloga to czuję, że warto poświęcić ten czas, nerwy i swoją pracę, aby blog nadal istniał :) Dzisiaj z wielką przyjemnością mogę Wam przedstawić zdjęcia i opinie Pani Agnieszki na temat dwukolorowego ciasta kruchego z rabarbarem i tortu ze Szwarcwaldu (przepisy po kliknięciu w nazwę :).

Dwukolorowe kruche z pianką i rabarbarem

„Ciasto wyszło przepyszne. Wszyscy goście je zachwalili!”

Tort wiśniowy ze Szwarcwaldu

„Był to mój pierwszy tort zrobiony samodzielnie. Byłam z siebie bardzo dumna! Na urodzinach męża wszystkim smakował.”

Jeśli też chcecie podzielić się zdjęciami potraw wykonanych według przepisów z tego bloga lub jeśli macie ochotę podzielić się swoimi przepisami razem z fotorelacją z ich przygotowania – zapraszam serdecznie!

Więcej informacji w zakładce Podziel się zdjęciami!

Owsianki z kokosem i czekoladą

Kilka dni temu zostałam zaproszona do bardzo ciekawej akcji firmy Melvit. Doręczono mi do domu SECRET-ną przesyłkę, w której znalazłam tajemnicę zdrowia, urody i dobrego samopoczucia :D Ogromnego zaskoczenia nie było, ponieważ od dawna wiedziałam, że przecież bardzo ważnym elementem zdrowego stylu życia jest zdrowe odżywianie. A elementem zdrowej diety mogą być… płatki owsiane. Tak więc dzisiaj moja rola w całej zabawie – jak wykorzystam płatki owsiane firmy Melvit? Przyznam, że pomysłów było kilka i pewnie większość z nich zrealizuję w późniejszym czasie. Dzisiaj stawiam na ciasteczka z dodatkiem kokosa i czekolady. Dlaczego? Bo stanowią zdrową przekąskę między posiłkami. Bo się nimi nie wybrudzicie, więc nadają się w podróż. Bo owsianek jest dużo, a płatki można naprawdę wykorzystać w różnoraki sposób. I oczywiście dlatego, że uwielbiam ciasteczka za ich prostotę, smak i zapach przy pieczeniu :D

171e

Co jest potrzebne?

- 1 1/2 szklanki płatków owsianych pełnoziarnistych firmy Melvit

- 1/2 szklanki wiórków kokosowych

- 2 czubate łyżki mąki pszennej

- 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia

- szczypta soli

- 90 g masła

- 1/3 szklanki cukru

- 1 jajko

- 1/2 tabliczki mlecznej czekolady

Jak przygotować?

Płatki, wiórki, mąkę, proszek i sól mieszamy w dużej misce. Masło ucieramy z cukrem, gdy masa będzie puszysta dodajemy jajko. Utarte masło dodajemy do składników sypkich i delikatnie zagniatamy.

Czekoladę kroimy na drobną kosteczkę i łączymy z wcześniej przygotowaną masą. Na wyłożonej papierem blaszce do pieczenia układamy po łyżce ciasta i delikatnie je rozpłaszczamy.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni (bez termoobiegu) przez 13 minut.

Smacznego!

Wyniki wielkanocnego konkursu!

Cześć Kochani!

Powiem Wam, że sama nie mogłam doczekać się wyników konkursu i byłam ciekawa kto z Was wygra :D Przejdźmy zatem już do rzeczy.

W niedzielę ogłosiłam konkurs, w którym Cynamonowy Zajączek chciał nagrodzić jedną osobę książką kulinarną. Konkurs trwał do piątku i wzięło w nim udział aż 10 osób, za co bardzo serdecznie wszystkim dziękuję. Laureatka została wybrana w drodze tradycyjnego losowania. Zatem książka „Siedleckie Smaki” wędruje do… Asi, która napisała: „Świąt nie wyobrażam sobie bez keksu – najlepiej drożdżowego. Koniecznie z dużą ilością suszonych owoców, oblany lukrem i udekorowany kandyzowanymi wisienkami :D

Zwyciężczyni serdecznie gratuluję i proszę o kontakt mailowy bądź na facebooku, aby uzgodnić szczegóły wysyłki.

Jeszcze raz Wam dziękuję za wspólną zabawę, mam nadzieję, że nie był to ostatni raz ;) Tak więc uważnie śledźcie bloga, bo mogę Was zaskoczyć z nowym konkursem bądź rozdaniem – jeszcze kilka książek czeka ;)

Zapraszam też na bloga jutro – pojawi się nowy wpis o cukrzycy. Przyjemnej soboty!

Konkurs wielkanocny!

Aby wynagrodzić Wam ten ostatni czas bez wpisów, postanowiłam zorganizować konkurs!

Zajączek Cynamon chce Wam wręczyć wspaniałą książkę kulinarną „Siedlecki smaki”.

Aby mógł to zrobić, powinniście wziąć udział w konkursie ;)

Zasady są banalne:

1. Jeśli posiadacie konto na facebook’u proszę, abyście polubili fanpage Cynamona >klik<. Jeśli konta nie posiadacie, oczywiście nie musicie tego robić.

2. Napiszcie mi w komentarzu >klik< do tego postu bez jakiej potrawy/potraw nie wyobrażacie sobie Świąt Wielkanocnych. 

I to wszystko!

Konkurs trwa od 22 do 27 marca 2015 roku.

Zwycięzcę wybiorę w drodze losowania, a wyniki zostaną ogłoszone 28 marca 2015 roku na tym blogu :)

Regulamin dostępny tutaj >klik<

Powodzenia!

„Niech Twoje pożywienie będzie dla Ciebie lekarstwem, a Twoje lekarstwo Twoim pożywieniem”

Dzisiaj chciałabym poruszyć bardzo ważną kwestię, której jak się okazuje nie do końca jesteśmy świadomi jako społeczeństwo. 24 lutego 2014 roku miałam okazję uczestniczyć w śniadaniu prasowym organizowanym przez Koalicję na Rzecz Walki z Cukrzycą. Okazją do spotkania było rozpoczęcie nowego projektu społecznego „Menu dla diabetyka„.

DSCN2655

Jako studentka zdrowia publicznego, ale też jako zwykły człowiek, który czasami krytycznym okiem spogląda na świat, zdawałam sobie sprawę z faktu, że wiedza na temat cukrzycy nie jest na takim poziomie, jakim byśmy chcieli. Jednak tak naprawdę dopiero to spotkanie uświadomiło mi jak wiele jest jeszcze do zrobienia w tym obszarze. Bo czy zdajecie sobie sprawę z faktu, że co 5 sekund diagnozuje się cukrzycę u kolejnej osoby na świecie? A czy uświadamiacie sobie, że co 10 sekund ktoś umiera z powodu jej powikłań? Nie piszę tego po to, aby Was przerazić (choć przyznajcie, że te dane robią wrażenie), ale dlatego aby zwrócić Waszą uwagę na ten problem.

Zacznijmy od początku czyli od tego, czym jest cukrzyca. Otóż nie jest to choroba, która występuje w odosobnieniu. Niesie za sobą wiele ciężkich powikłań i to one głównie wpływają na to, że jest to niebezpieczna choroba. Cukrzyca jest zatem grupą chorób metabolicznych (czyli tych związanych z odżywianiem i układem pokarmowym). Powstaje z powodu upośledzenia działania bądź wydzielania insuliny (czyli hormonu odpowiedzialnego za transport glukozy do komórek naszego ciała). Te zaburzenia wpływają na podwyższony poziom glukozy we krwi (hiperglikemia), a kiedy taki stan utrzymuje się zbyt długo, przewlekle, powoduje nieprawidłowe działanie różnych narządów czy układów czyli właśnie groźne cukrzycowe powikłania.

Fot. Cukrzyca więcej niż cukier

W rozpoznaniu cukrzycy pomogą nam takie objawy jak: wzmożone pragnienie, częste oddawanie moczu, zmęczenie, senność, osłabienie, różne infekcje ze strony układu moczowo-płciowego, zaburzenia widzenia czy utrata masy ciała. Jednak nie popadajmy w paranoje, to że jestem w tym momencie zmęczona i piję więcej niż zwykle jeszcze nie oznacza, że mam cukrzycę ;) W celu postawienia diagnozy oczywiście musimy udać się do lekarz i wykonać następujące badania:

* glikemia przygodna - wykonuje się ją o dowolnej porze dnia, nie musimy być w tym momencie na czczo;

* glikemia na czczo - takie badanie można przeprowadzić po około 8 godzinach po ostatnio spożytym posiłku (czyli właśnie na czczo), dlatego też robimy ją w godzinach porannych. Aby potwierdzić cukrzycę należy wykonać ją 2 razy;

* glikemia poposiłkowa - badanie robimy po 1-2 godzinach od spożycia posiłku;

doustny test tolerancji glukozy – wykonuje się je w przypadku, gdy jeden z pomiarów w glikemii na czczo wynosi 100-125 mg/dl lub gdy podejrzewa się nietolerację glukozy.

Wyróżniamy dwa główne typy cukrzycy:

Cukrzyca typu I występuje zazwyczaj u dzieci, młodzieży i ludzi młodych (warto zwrócić uwagę, że to wśród tej grupy obserwuje się spory wzrost zachorowań). Nie jest to jednak regułą, ponieważ mimo wszystko choroba może rozpocząć się w każdym wieku (nawet po 80-tce!). W tym przypadku mamy do czynienia ze zniszczeniem komórek  beta trzustki (a więc tych odpowiedzialnych za produkcję insuliny) przez własny układ odpornościowy. Dlatego też mówimy tu o chorobie autoimmunologicznej. W momencie postawienia takiej diagnozy, chory będzie wymagał leczenia poprzez podawanie insuliny. Choroba rozwija się wolniej i daje mniej dotkliwe objawy w przypadku osób dorosłych.

Jeśli chodzi o cukrzycę typu drugiego to choruje na nią 85-90% diabetyków. Na tą postać cukrzycy cierpią najczęściej osoby starsze. Ma związek z otyłością i nadwagą oraz innymi zaburzeniami ze strony układu pokarmowego. Rozpoznanie ma miejsce zazwyczaj po 60. roku życia, jednak rośnie też liczba chorych po 40-stce (głównie z otyłością). Ten typ jest insulinooporny (oznacza to, że działanie insuliny jest bardzo osłabione, ma na to wpływ nadwaga i otyłość). Zmiany, jakie powoduje choroba, powstają powoli co wpływa na późne jej rozpoznanie. Zazwyczaj niestety towarzyszą mu już powikłania. W tym przypadku podstawowym działaniem jest zmniejszenie masy ciała (aktywność fizyczna czyli ruch, ruch, ruch!) oraz oczywiście odpowiednia dieta (o tym w kolejnym wpisie). Po kilku latach w większości przypadków powstaje też konieczność podawania insuliny. Chorzy koniecznie muszą rzucić palenie, kontrolować poziom glukozy we krwi, a ponadto ciśnienie tętnicze, stężenie cholesterolu oraz trójglicerydów.

Myślę, że na dziś wystarczy. Pozwolę sobie opublikować jeszcze jeden wpis na ten temat. Mam nadzieję, że choć kilku z Was to przeczyta i zrozumie, że cukrzyca to poważna sprawa, ale nie jest to wyrok! ;)

Zapraszam Was na stronę Koalicji na Rzecz Walki z Cukrzycą - masa przydatnych informacji!

Źródła:

*cytat w tytule – Hipokrates

* materiały prasowe Koalicji na Rzecz Walki z Cukrzycą, luty 2015

* A. Maszczyk „Cukrzyca to nie wyrok”, Poradnik dla całej rodziny – aktywność, zdrowie i uroda, nr 11/03/2014

* „Przewodnik po badaniach labolatoryjnych. Cukrzyca.”, Poradnik dla całej rodziny – aktywność, zdrowie i uroda, nr 11/03/2014

Błonnikowe i bezglutenowe love czyli produkty marki SONKO

Cześć!

Dzisiaj w kilku zdaniach chciałabym przedstawić Wam 3 rodzaje produktów marki SONKO. Nie chodzi mi tu o reklamowanie produktów, a raczej o przedstawienie ich.

Zacznijmy od wafli. Na rynku pojawiły się trzy rodzaje wafli ryżowych z wysoką zawartością błonnika - z magnezem, cynkiem i żelazem. Nie różnią się smakiem od tych niewzbogacanych składnikami mineralnymi. Z pewnością jednak są zdrowsze i stanowią fajny element, który może wzbogacić naszą dietę. Wafle nie zawierają chemii, robione są z naturalnych składników (ryż, otręby…). Również składniki mineralne są pochodzenia naturalnego, a jest ich w waflach sporo (np. magnezowe zawierają aż 40% magnezu). Zawierają tylko naturalny cukier i są pozbawione glutenu!

Błonnikowe snacki podobnie jak wafle nie zawierają glutenu i są wzbogacane takimi wartościami jak błonnik, żelazo, fosfor, magnez czy cynk. Zawartość tych minerałów różni się w zależności od smaku przekąski, a do wyboru mamy – 7 warzyw, włoskie, pizza, bruschetta. Oprócz tego snacki nie zawierają sztucznych barwników, aromatów, wzmacniaczy smaku oraz konserwantów. Tworzone są z pełnoziarnistej kukurydzy popcornowej (77%) i podobnie jak wafle są zdrowym uzupełnieniem naszego pożywienia.

Ostatnim produktem są chipsy popcornowe w 4 smakach – fromage, papryka, zielona cebulka i ser. Kolejny bezglutenowy produkt na naszym rynku. Mają małą zawartość tłuszczu, co wynika ze sposobu ich przygotowywania, ponieważ są smażone bez dodatku tłuszczu. Tak jak i pozostałe produkty, te chipsy nie zawierają konserwantów.

I jeszcze jedno, znak który jest wyżej i który widnieje na opakowaniach przedstawionych przeze mnie produktów oznacza, że jest to produkt bezglutenowy – zapamiętajcie go! ;)

Wszystkie te produkty są świetnym sposobem na zastąpienie wielu  niezdrowych przekąsek, po które sięgamy. Nie warto jeść chipsów, które są smażone w głębokim tłuszczu i posypywane samymi chemicznymi składnikami, skoro na rynku jest dostępna taka zdrowa alternatywa. Zapewne cena tych smakołyków jest nieco wyższa niż tych niezdrowych. Jednak brak glutenu, konserwantów i wiele naturalnych minerałów, które zawierają przedstawione przeze mnie produkty powinny nas nieco przekonać. Poza tym smak tych przekąsek jest naprawdę pyyyszny! ;)